DLACZEGO DIETY NIE DZIAŁAJĄ? RECENZJA DIETY BEBIO EWY CHODAKOWSKIEJ

Dzisiaj będzie post żywieniowy, który rozpocznę jakże kolokwialnym pytaniem: Od jak dawna jesteś na diecie? 
Próbowałaś/eś już wszystkiego? Za każdym razem kiedy przechodzisz na dietę myślisz sobie, że to czas wyrzeczeń, poświęceń i rezygnacji z ulubionych przekąsek? Z reguły udaje Ci się wytrzymać zaledwie kilka dni, ponieważ dieta którą wybrałaś jest zbyt restrykcyjna, a potem stwierdzasz: niee to nie dla mnie, w ogóle po co ta dieta, lepiej zjem ciastko i popiję colą. Albo całą paczkę ciastek, a dupa niech rośnie dalej. Twój wybór.
Wykupiłam ostatnio z ciekawości dietę BEBIO, której ambasadorką jest Ewa Chodakowska i podzielę się dzisiaj z Wami moimi przemyśleniami na jej temat, opowiem o plusach i minusach oraz o tym dla kogo faktycznie dedykowana jest tego typu dieta. Odpowiem na pytania: czy dieta Ewy Chodakowskiej jest dla wszystkich, kiedy warto się na nią decydować i w jakim momencie żywieniowej przygody przyniesie najwięcej korzyści. Dowiecie się jakie cele dzięki niej można osiągnąć, a czego moim zdaniem w niej brakuje. Na tapecie znajdą się wszystkie wady i zalety sposobu odżywiania jaki proponują dietetycy Ewy Chodakowskiej w wegetariańskiej wersji. 
Nie, nie zamierzam Cię tutaj namawiać na jej zakup, ani na żadną inną dietę cud opartą na suplementach typu schudnij 10 kg w 3 dni jak to się ostatnio dzieje na Facebook'u. Takie nie istnieją, uwierz mi. A nawet jeśli schudniesz, czeka Cię szybciutki efekt jo-jo, w momencie kiedy wrócisz do starych nawyków.
Jesteście ciekawi co dzisiaj przygotowałam?
Zapraszam do lektury! 



CZYM JEST DIETA? 

Najpierw zacznijmy od tego czym w ogóle jest dieta. Lubisz jeść? Kto nie lubi! Głupie pytanie, wszyscy lubią jeść. A najlepiej wpierdzielać bez opamiętania, bez wyrzutów sumienia i dodatkowych kilogramów na wadze. Tylko to jak wyglądasz zależy od predyspozycji organizmu, wieku, rodzaju wykonywanej pracy, trybu życia, aktywności fizycznej, nałogów i poziomu stresu w Twoim życiu. Dietą jest każdy jeden sposób odżywiania, niezależnie od tego co jesz. Możesz jeść fastfoody - będziesz na diecie fastfoodowej. Możesz jeść same owoce - będziesz na diecie frutariańskiej. Możesz jeść same kartofle - na jakiej będziesz diecie? Brawo! Będziesz na diecie ziemniaczanej! Niezależnie od tego co spożywasz, zawsze jesteś na jakiejś diecie.



Generalne założenie diety jest takie, że spożywasz wyłącznie określone produkty w jej ramach. Niestety takie diety z reguły działają jedynie na początku. Potem przychodzi moment, że odżywiając się w taki sposób, czujesz jakbyś robił/a to za karę, a nie dla siebie. A co się stanie jeśli Ci powiem, że jedzenie ma być przyjemnością, a nie karą? I że nie musisz z niczego rezygnować tylko dokonujesz wyboru? Świadomego wyboru, który traktuje ciało jak świątynię - jedyny dom, w którym mieszkasz do końca swoich dni. Dlaczego więc traktujesz swój organizm jak śmietnik? Wolisz mieszkać w pałacu czy na wysypisku?
Właśnie taką filozofię wyznaje Ewa Chodakowska - guru fitnessu i zdrowego stylu życia Polek. Dlatego postanowiłam wypróbować na sobie ile jest w tym prawdy. Jak wiecie moją filozofią jest nieprzetworzone roślinne pożywienie - zobaczmy więc na ile moja filozofia i filozofia Ewki się pokryły. 

Dieta to świadomy sposób i styl odżywiania przez całe życie, 
a nie chwilowa zmiana. 

RECENZJA DIETY EWY CHODAKOWSKIEJ BEDIET 




To dzięki Ewce zaczęłam swoją przygodę ze zdrowiem i aktywnością fizyczną ponad 6 lat temu. Od samego początku jej działalności obserwuję ją na Instagramie i na Facebook'u. Uwielbiam ją za pozytywną energię, za motywujące wpisy i za to, że ruszyła z kanapy pół Polski i zaraziła pasją do sportu również mnie.
Jakieś 2 miesiące temu zdecydowałam się na zakup diety którą promuje z portalu BeBio. Od razu zaznaczę, że jestem szczupłą osobą (56 kg przy wzroście 162cm), która na co dzień odżywia się zdrowo (dieta wegetariańska), ćwiczę mniej więcej 3-4 razy w tygodniu od lat (programy Ewki, ćwiczenia z obciążeniem, joga, pilates, kiedyś siłownia, a od niedawna także bieganie). Prócz tego codziennie jeżdżę na rowerze i mam pracę wymagającą ciągłego ruchu. Przy takiej aktywności moje zapotrzebowanie, aby utrzymać wagę wynosi około 2300 kcal. Wykupując dietę chciałam urozmaicić moje menu, nauczyć się jakiś nowych przepisów oraz zredukować nieco tkanki tłuszczowej wokół brzucha, aby nieco odsłonić mięśnie. Powyżej na screenie ze strony można zauważyć że mamy szereg możliwości do wyboru. Tradycyjną dietę dla kobiet i mężczyzn, dietę dla par, wege + ryby, wersję wege oraz bezglutenową. Mój wybór co do diety był oczywisty: wersja wege. No ale przejdźmy do konkretów. 

Po wykupieniu diety, która kosztuje 99zł (wersja wege kosztowała 109zł) zł na 2 miesiące, poproszono mnie o podanie wagi i celu jaki chcę osiągnąć. Wartość początkową wpisałam jako 57kg, gdyż tyle akurat wtedy wyświetliła moja waga. Dieta jest dietą odchudzającą, więc poproszono mnie abym wpisała swój cel. Tak jak wspomniałam wcześniej moim celem było zredukowanie nieco tkanki tłuszczowej, więc zdroworozsądkowo wpisałam 54 kg (moja waga i tak waha się w zależności od dnia cyklu między 57 a 55 kg). Następnie należało zaznaczyć aktywność fizyczną i rodzaj wykonywanej pracy, po czym otrzymywaliśmy wynik naszego codziennego zapotrzebowania. Jakież było moje ogromne zaskoczenie, kiedy zobaczyłam wynik 1500 kcal przy tylu rodzajach aktywności!! To niemal obcięcie o 800kcal mojego dziennego zapotrzebowania. To był pierwszy punkt, który bardzo mnie zaniepokoił. Po kilku dniach oczekiwania otrzymałam dietę na maila wraz z listą zakupów. 
Niestety mimo profilu wege dieta nie miała możliwości wykluczenia nabiału typu twaróg i serki wiejskie, które widniały na liście zakupów, a których na co dzień nie jem. Nie było również możliwości wykluczenia pieczywa i niektórych produktów zbożowych - w pierwszej fazie diety wg mnie za często pojawiał się chleb, makaron i tortilla. Była oczywiście możliwość zamiany, jednak miałam wrażenie, że dietę komponuje komputer, a nie doświadczony dietetyk, dlatego w trakcie musiałam wiele razy dostosowywać ją dla siebie. 

Czy naprawdę nie da się ułożyć zbilansowanego jadłospisu bez cukru, bułki tartej i musli?
Ewka co Ty masz za dietetyków?




Poniżej stworzyłam zestawienie z plusami i minusami diety oraz moją ogólną oceną. 


PLUSY:
- przede wszystkim system pozwala dostosować dietę pod własne potrzeby
- posiłki były dość mocno urozmaicone, co widać na zrzutach powyżej
- stałe godziny posiłków oraz ich ilość dobrana pod indywidualne potrzeby - takie działanie uczy systematyczności
- możliwość wymiany składników lub całkowitej zmiany posiłku, co w moim przypadku było bardzo przydatne
- bardzo trafne rozłożenie makro i mikroskładników (po sprawdzeniu na kalkulatorze makro i mikro zgadzają się perfekcyjnie dla mojego zapotrzebowania, więc nie mam się tutaj do czego przyczepić)
- możliwość dodania własnych posiłków - z tej opcji również kilka razy korzystałam
- cotygodniowe pomiary i kontrola wagi
- możliwość kontaktu z dietetykiem



MINUSY:
- zbyt dużo nabiału jak na wege wersję, którego nie toleruję zbyt dobrze
- słaba trafność jeśli chodzi o zapotrzebowanie kaloryczne, u mnie było to aż 800kcal mniej niż jadłam zazwyczaj
- system nie rejestrował posiłków zaznaczonych jako nielubiane - kilkukrotnie pojawiły się ponownie w jadłospisie
- czasami pojawiały się produkty typu kasza manna, kasza kukurydziana, mąka pszenna na co reagowałam ciężkim szokiem i od razu wymieniałam danie
- ograniczona baza - około 300 przepisów rzadko aktualizowanych, przez co posiłki czasem się powtarzały
- nieodpowiednie proporcje składników w przepisach bez uwzględnienia czy np. ciasto będzie się lepić lub czy połączenie danych składników będzie smakowało - czasami miałam wrażenie, że bardziej liczył się rozkład makroskładników, a nie smak samego dania.

Wysoka wartość cholesterolu spowodowana jest spożyciem omletu z jajek w tym dniu. 


OGÓLNA OCENA: 
Po trzech tygodniach miałam mieszane odczucia. Część posiłków mi smakowała i zostanie w moim menu na stałe, część niestety pozamieniałam na własne, gdyż ciężko mi było sobie wyobrazić te dziwaczne połączenia (np. owsianka z cebulą) lub po prostu były w nich składniki, których na co dzień nie jadam, a część znałam już od dawna. Kaloryka 1500 przez te 3 tygodnie również miała swoje efekty - ciągle chodziłam głodna i z 4 zaznaczonych posiłków zrobiło się 5 ponieważ ssało mnie tak bardzo, że musiałam dojadać. Obcięcie zapotrzebowania o 800 kcal to był szok dla mojego żołądka. Dopiero po zmianie parametrów otrzymałam dietę na 1900 kcal bez odstraszającej ilości nabiału i pieczywa. Po miesiącu waga praktycznie się nie zmieniła - wskazało 56 kg. Moja sylwetka również nie uległa żadnym zmianom. Do końca diety zostało mi 3 tygodnie, jednak po tym czasie nie wykupię kontynuacji. Pozostanę przy tym co mam obecnie. Czy się czegoś nauczyłam? Hmm... trudne pytanie, ponieważ zasady układania jadłospisów przerabiałam zarówno na zajęciach z dietetyki jak na co dzień komponuję jadłospisy dla siebie, więc ten jadłospis nie wniósł niczego nowego do mojej wiedzy.
Nauczyłam się natomiast, że nie warto ufać na 100% internetowym dietom.




DLA KOGO BEBIO?

Skąd zatem te wszystkie oszałamiające efekty kobiet, które chwalą sobie dietę BeBio? Dieta BeBio Ewy Chodakowskiej dedykowana jest przede wszystkim osobom, które nie mają bladego pojęcia na temat zdrowego odżywiania, nie umieją gotować i są po prostu GRUBE.
Jeśli nagle przeskoczysz z bułek, pizzy, ciastek i parówek na podkreślam regularne i zdrowe posiłki - nie ma bata - musisz schudnąć. Stąd biorą się te wszystkie spektakularne metamorfozy. Jeśli chodzi o mnie - zero efektu - jedynie nieco nowych dań pojawi się w mojej diecie. Nie mówię, że nie warto wykupować diety od Ewki, jednak należy się zastanowić jakie mamy cele. Jeśli Twoim celem jest zrzucenie sporej nadwagi czy 10 nadprogramowych kilogramów, a nie masz pojęcia jak komponować prawidłową dietę - polecam jak najbardziej. Natomiast jeśli Twoim celem jest utrata 2 kg tkanki tłuszczowej i zbudowanie mięśni, a nie umiesz sobie skomponować diety - lepiej zgłoś się do trenera personalnego lub prawdziwego dietetyka, który wykona potrzebne badania, odpowiednie pomiary parametrów ciała oraz dobierze jadłospis pod Twoje codzienne aktywności, upodobania kulinarne i tryb życia. 

No to by było na tyle dzisiaj. 


Spodobał Ci się wpis? Polub na facebook'u! 



8 komentarzy:

  1. Dobry wpis, naładowany wartościową informacją. Poza tym... jakże spodobała mi się ta grafika z angielskim hasłem. Świetna!

    OdpowiedzUsuń
  2. Dziękuję za budujący komentarz! A grafika faktycznie przemawia, dlatego ją wybrałam ;)

    OdpowiedzUsuń
  3. Korzystałaś z wagi czy na oko? Bo jakos nie chce mi sie wierzyć, że miałaś defiyt kaloryczny i nic nie schudłaś.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Korzystałam z wagi, ale tak jak mówiłam w poście 1500 kcal to było dla mnie za mało dlatego w ciągu dnia dołożyłam sobie ok 400-500. Korzystałam z normalnej wagi. Moja masa ciała i tak waha się w zależności od dnia od 55 do 57 więc żadnych zmian nie zauważyłam pod tym względem... No ja niestety nie skorzystałam za wiele na tej diecie. Ale myślę, że osoby które chcą zrzucić znaczną ilość kilogramów i nauczyć się zdrowo jeść skorzystają jak najbardziej.

      Usuń
  4. Fajny wpis, aczkolwiek dieta u Ewy to dieta wegetariańska a nie wegańska, więc wykluczenie nabiału jest niepotrzebne :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie znaczy to jednak, że nabiał jest konieczny. Ubolewam, że nie ma opcji zaznaczenia produktów nabiałowych które chciałoby się wykluczyć np. ze względu na problemy trawienne...

      Usuń
  5. Kurczę, podoba mi się twoje podejście do tematu. Bez "słodzenia". A już myślałam,że to będzie kolejny taki post. Ja również chcę zrzucić tylko parę KG. Ale nagle waga stanęła w miejscu;/ Teraz jestem na mieszance ( mój przepis : olej CBD ( %5 bez GMO konopiafarmacja ) i na wodzie mineralnej z miętą, cytryną i pieprzem. Trwa to już tydzień i widzę postęp. Mały,ale dla mnie bardzo ważny. 0,4 kg w tydzień. Myślę,że coś wiecej dzieje się z moim organizmem dlatego musiałam włączyć CBD do diety. Myślę o problemach z trawieniem bądź jakimś stanem zapalnym po poprzedniej rygorystycznej diecie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję za komentarz ;) też myślę o włączeniu oleju CBD do diety, ale póki co nie znalazłam jeszcze takiego w odpowiedniej cenie, ale to kwestia czasu.

      Usuń

Copyright © 2016 ŻYJ ZIELONO , Blogger